19 lutego 2018

Nie nadaję się na blogera

Zaniedbałem blog. Nic nowego, nie pierwszy i pewnie – niestety – nie ostatni raz. Wybaczcie wysoki sądzie, wybaczcie panie i panowie przysięgli, sprzeniewierzyłem się Kodeksowi Skutecznego Marketingu Internetowego.

Rażąco naruszyłem Złote Zasady Blogera: publikować często. Nieważne co, byleby regularnie. Bo, podobno, dobry (czyt. popularny) bloger, publikuje co kilka dni. To gwarantuje niemalejące odwiedziny i oczywiście wysoką pozycję u Wujaszka Google.

Fakt, ostatnio na tego bloga wrzuciłem tekst w styczniu. Dokładnie było to 63 dni temu*. Cyfra robi wrażenie, kojarzy się apokaliptycznie. Mam jednak mocną linię obrony. Nie pisałem nic na blog, bo (s)traciłem czas na pracę zawodową, spanie, gruntowny remont mojego (naszego) kawałka podłogi, granie w grę oraz… pisanie. To nie pomyłka, dobrze przeczytałeś: pisanie. 

Mogę zdradzić, że podpisałem umowę wydawniczą z pewnym uznanym w Polsce wydawnictwem na wydanie poradnika dla samopublikujących autorów. W tej chwili książka jest na etapie przygotowania do publikacji. Czyli redakcja, skład, korekta. Mam nadzieję, że będę mógł niedługo przekazać więcej szczegółów niż dziś. A dziś dowiecie się, że…

Jeszcze nie podałem oficjalnego tytułu, ponieważ mam tylko roboczy. Uważny czytelnik mojego bloga już go zna. Poradnik ukaże się prawdopodobnie najpierw w edycji papierowej i będzie go można kupić w przedsprzedaży, która wystartuje około miesiąca przed oficjalną premierą. Piszę o tym już teraz, ponieważ czas ma tutaj niebagatelne znacznie. 

Przedsprzedaż będzie prowadzona w modelu uciekającej ceny, a zatem książka każdego dnia będzie droższa aż do dnia premiery. Warto będzie się zdecydować na zakup w momencie startu przedsprzedaży. Specjalista od DTP przeliczył manuskrypt na około 400-500 stron w formacie zbliżonym do A4, więc cena książki będzie niemała. Będę starał się wpłynąć na wydawcę, aby nie była zbyt wysoka.  Na szczęście, kupując ją jeszcze przed premierą, będzie można dostać ją nawet o około 50% taniej. O starcie przedsprzedaży poinformuję przez newsletter, www oraz mój Facebook, GooglePlus, Twitter i Instagram. Czyli tradycyjnie: bądźmy in touch. 

Z ostatniej chwili: będę miał specjalną ofertę dla ludzi sieci: blogerów, hejterów, piszących recenzje, youtuberów oraz właścicieli i administratorów stron www zainteresowanych współpracą na zasadach barterowych. Szczegóły niebawem. 

Poradnik dla samopublikujących autorów to jednak niejedyny powód zaniedbań blogu. Jak wiecie, ostatnią moją „dużą” powieścią (dlaczego „dużą” napiszę innym razem) jest Punkt Barana. Na pisaniu poradnika dla autorów myślących o self-publishingu skupiłem się po napisaniu kontynuacji tej właśnie powieści. A zatem jest coś nowego? Owszem, jest, dojrzewa i krzepnie. 

Odpoczynek dobrze robi każdemu dziełu, postanowiłem więc zafundować go sobie (i dziełu) i tym razem, jako, że wspomniana kontynuacja jest już. Mowa o Gwiazdach Oriona. W tej chwili skreślam, poprawiam i drę w strzępy kolejne kartki z jej teksem. Z pewnością skończyłbym ten szaleńczy etap szybciej, gdybym nie musiał tracić czasu na tworzenie wpisów na blog. 

Tak czy inaczej, mam nadzieję, że niebawem będę mógł napisać wszem i wobec w Internety: Helou! Moja kolejna „duża” powieść pt. Gwiazdy Oriona właśnie w tej chwili przechodzi redakcję i niebawem się pojawi w księgarniach. A potem zwojuje listy bestsellerów i media, ponieważ będzie to książka świetna, trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji i fascynujących zagadek. 

Tymczasem przeprowadziłem maleńką akcję promocyjną Punktu Barana. Jej efektem jest pojawienie się kilku recenzji tej powieści. Wynika z nich niezbicie, że moja ostatnio wydana powieść to kawał dobrej, solidnej literatury kryminalnej, którą dobrze się czyta. Aby ktoś nieprzychylny mojej twórczości (są tacy?) nie posądził mnie o gołosłowność, wkleiłem niżej łącza do kilku recenzji. 

LINK *** LINK *** LINK *** LINK *** LINK *** LINK *** LINK (oglądać od 09:05 minuty)

Zapraszam do zapoznania się z opiniami. Czytajcie, polemizujcie, hejtujcie moje książki. A one? Hm? Yyyy… Gdzieś słyszałem… Prawdopodobnie, nie wiem na pewno, ale… Ktoś gdzieś powiedział, że mają osiągać zawrotne sumy na aukcjach. Podobno. Chyba. Możliwe, że nawet ktoś, gdzieś, którąś przeczytał. To jednak raczej plotka. Z pewnością. A tak (nawiasem) pisząc możecie to sprawdzić na LubimyCzytac.pl
--
* Data i godzina publikacji blogu jest zmanipulowana. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Zobacz, jak nas oszukują wydawcy

Niedawno pisałem o tym, dlaczego obecnie książki są dłuższe , niż jeszcze kilkanaście lat temu, upatrując w tym spisku żądnych wielkich pie...