8 października 2018

Czym jest książka drukowana na życzenie?

Niewielu autorów niezależnych może wydać tradycyjną, papierową książkę. Tymczasem wielu czytelników czyta tylko na papierze. Więc czy jednym i drugim pozostają tylko e-booki? Otóż nie. 


Mamy dwa rodzaje druku. Offsetowy oraz cyfrowy, zwany drukiem na żądanie (print on demand), drukiem na życzenie albo na zamówienie. Zasadnicza różnica między pierwszym a drugim rodzajem druku to opłacalność. Minimalny opłacalny nakład przy druku offsetowym to tysiąc egzemplarzy, a przy druku na żądanie minimalny opłacalny nakład to jeden egzemplarz. Brzmi dziwnie i niedorzecznie? Możliwe, ale…

Im nakład jest większy, tym cena jednego egzemplarza maleje

Problem przy offsetowej produkcji książki polega na tym, że niezależnie od tego, czy wydrukujemy jeden egzemplarz, czy też tysiąc, cena uruchomienia linii będzie taka sama. A to oznacza, że za tysiąc książek XXX zapłacimy np. 5 tysięcy złotych i za druk jednego egzemplarza również zapłacimy… 5 tysięcy złotych. Jednak druk dwóch tysięcy książek XXX będzie kosztował nie 10 tysięcy, ale w granicach 7-8 tysięcy. 

A im nakład większy, tym cena jednostkowa jednego egzemplarza maleje – oczywiście w pewnych granicach. Tymczasem przy druku na żądanie cena druku jednego egzemplarza maleje już od „nakładu” kilku sztuk, by po zbliżeniu się do granicy tysiąca, która oznacza, że taniej nie będzie. Skąd taka prawidłowość wynika? Winna jest technologia. Przy druku cyfrowym zamiast drogich matryc i klisz mamy plik PDF. 


Jakość tak wydrukowanej książki jest niemal tak samo dobra, jak przy druku offsetowym.  Książki są drukowane po złożeniu zamówienia przez klienta, nie zalegają więc w magazynie, nie zajmują miejsca, nie ma zwrotów. Dodatkowe atuty to możliwość łatwego i taniego wprowadzania zmian w pliku źródłowym (np. bieżące usuwanie błędów) i nie sposób wyczerpać nakładu. Do tego czas produkcji jest krótki.


To największa wada druku cyfrowego

Nakładu tak naprawdę nie ma.  To oznacza, że książka nie trafia na półkę w księgarni, gdzie mógłby ją wyszperać miłośnik literatury, obwąchać, a potem kupić, przeczytać, a nawet pożyczyć, podarować czy też po prostu polecić. To niestety największa wada druku cyfrowego.  Doskonale wiemy przecież, że kupujemy pod wpływem impulsu. A nuż spodoba nam się okładka, zainteresuje pierwsze zdanie i tak dalej. 

Książka drukowana na życzenie trafi do odbiorcy wyłącznie, kiedy czytelnik będzie ją naprawdę chciał. To oznacza, że najpierw ją wyszuka w ofercie księgarni internetowej, potem zamówi i poczeka, aż listonosz przyniesie książkę do domu, w cenie powiększonej o koszt wysyłki. Jej cena nie będzie wprawdzie wyższa od drukowanej tradycyjnie, ale będzie trzeba na nią poczekać. A przecież nikt tego nie lubi. 

Druk cyfrowy jest idealnym rozwiązaniem dla wszelkiego typu publikacji niskonakładowych, wyczerpanych, albo tych, których ewentualne powodzenie na rynku jest trudne do oszacowania, więc wydawcy boją się podjąć ryzyka. Wielu z was przeczyta być może między wierszami słowa: samopublikowanie czy debiut. I słusznie.  Brak dużych nakładów oznacza niskie koszty, a to ogromna zaleta. Ogromna, ale nie największa. O największej napiszę za chwilę.

Nawet bez wydawcy jesteś w stanie dotrzeć 
(prawie) do każdego

Tak się złożyło, że od kilkunastu lat wydaję swoje książki, od kilku robię to również niezależnie od wydawców. Większość z tych, które sprzedałem były książkami drukowanymi cyfrowo oraz e-bookami. Mój łączny nakład offsetowy to zaledwie 4,5 tysiąca egzemplarzy. Cała reszta na życzenie.

Moje książki w większości nie są dostępne w księgarniach na półkach, ale jednocześnie można je zamówić w prawie każdej, liczącej się księgarni internetowej w Polsce i na świecie. A to oznacza, że również bez wydawcy jestem w stanie dotrzeć (prawie) do każdego. I to jest największa zaleta druku cyfrowego. Bo jeśli mnie się to udało, każdy może to zrobić.
--

Na zdjęciach moje niektóre książki drukowane cyfrowo.  Są dostępne do kupienia na przykład tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Czy to koniec książki po polsku w Amazon?

W poradniku dla samopublikujących autorów pt. „ Biblia SELF-PUBLISHINGu ” napisałem, że CreateSpace to niemal idealna platforma dla publiku...