9 marca 2020

O co w mojej książce chodzi?

Jeszcze w tym miesiącu na półkach w księgarniach stacjonarnych i stronach księgarni internetowych pojawi się moje najnowsze dziecko. Będzie to czwarta część serii astronomicznej z Emilem Stomporem.  Powieść kryminalna pod tytułem „Czas Wagi”. 

Czas Wagi” to czwarty tom z serii astronomicznej. Czwarty w kolejności publikacji, ale pod względem osi czasu w cyklu, jest tomem drugim. Innymi słowy, czytając moją nową książkę, czytelnik znajdzie się w świecie sprzed „Ery Wodnika” i „Punktu Barana”, ale kilka lat po wydarzeniach opisanych w „Gwiazdach Oriona”. A zatem mamy interquel. Fabuła książki, oczywiście jest inspirowana (jak we wszystkich moich powieściach kryminalnych) prawdziwymi wydarzeniami. Wydawcą książki, identycznie jak w przypadku „Gwiazd Oriona”, jest Wydawnictwo LIRA z Warszawy. 

Fabuła jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami

Prace nad kontynuacją „Gwiazd Oriona” zacząłem jeszcze przed jej premierą w maju ubiegłego roku. Jednak po napisaniu blisko siedemdziesięciu rozdziałów całkowicie zmieniłem koncepcję i przystąpiłem do pisania książki od nowa. I muszę przyznać, że się mocno napracowałem. Zobowiązałem się, że książka będzie przedstawiona wydawnictwu przed końcem roku 2019. Udało się. Zanim przedstawiłem maszynopis książka przeszła najbardziej nielubiany przeze mnie etap pisania, czyli… skreślanie. To jednak w tworzeniu książki etap najważniejszy, więc wierzcie mi, pracy było sporo.  

Aby uzmysłowić jej ogrom, posłużę się statystyką. Do wydawnictwa trafiło dzieło liczące około 76 tysięcy wyrazów. To mniej więcej 515 tysięcy znaków ze spacjami. Przekłada się to na dzieło o objętości prawie 13 arkuszy wydawniczych. I takie trafi do czytelnika. Jednak, kiedy skończyłem pisać „Czas Wagi”, manuskrypt liczył ponad 23 arkusze wydawnicze. A dokładnie było to 932 tysiące znaków (ze spacjami) układające się w 137 184 słowa. Oznacza to, że z pierwszej wersji książki wykreśliłem 61 tysięcy wyrazów. To mniej więcej 45% początkowej objętości. Wiem, że atakuję teraz cyframi, ale…

Musiałem wyrzucić z książki prawie połowę treści

Dla przykładu: obecnie dostępne wydanie „Ery Wodnika” liczy niecałe 50 tysięcy słów. To około 8,5 arkusza wydawniczego. Oznacza to, że poprawiając „Czas Wagi” teoretycznie wyrzuciłem do kosza materiał na inną, pełnoprawną powieść! Wprawdzie według dzisiejszych trendów książka i tak powinna być dłuższa, a z wyrzuconego tekstu oczywiście nie udałoby się sklecić niczego sensownego, mam jednak nadzieję, że udało mi się zobrazować wam ogrom pracy, jaką trzeba włożyć w pracę nad tekstem. Wiecie, ile liczy ten wpis? Jakieś 640 wyrazów/4 tysiące znaków.


Co ciekawe, już pisząc, nie byłem przekonany, co do jednego z pobocznych wątków. Ostatecznie w podjęciu decyzji w kwestii jego pozostawienia lub usunięcia pomogła mi pani redaktor na wagę złota. Zdecydowałem też o wykreśleniu z fabuły przynajmniej jednego bohatera. Bohater ów i jego wątek pojawi się w następnym tomie. Od samego początku rozważałem również nieco inny tytuł. Wspominałem o nim jeszcze w październiku 2017 roku. Nie będę go teraz przytaczał, nie chcę  wprowadzać zamieszania. Zdradzę jedynie, że ostatecznie tytuł został tylko nieco zmodyfikowany i dostosowany do już opowiedzianej fabuły. 

„Gwiazdy Oriona” odniosły ogromny sukces, ale…

Teraz dzieli mnie zaledwie kilka tygodni od premiery, odczuwam coś, co mógłbym nazwać obawą. Poprzednia część serii („Gwiazdy Oriona”) została przez czytelników bardzo pozytywnie przyjęta. Przypomnę, że w plebiscycie portalu Granice.pl uznano go za najlepszy kryminał na lato 2019 roku oraz najlepszą książką na lato 2019. A pół roku później, „Gwiazdy Oriona” nagrodzono tytułem „Książka roku 2019” w kategorii kryminał. To duży sukces. Ogromny.  Oczywiście te wyróżnienia i bardzo dobre recenzje niezmiernie mnie cieszą, ale… Jest jeszcze druga strona medalu, a kij ma dwa końce. 

Margot Fontaine powiedziała kiedyś, że „Powtórzyć sukces jest jeszcze trudniej, niż odnieść go po raz pierwszy”. Nic zatem dziwnego, że gdzieś z tyłu mojej głowy czai się obawa o to, jak „Czas Wagi” zostanie przyjęta przez czytelników. Mam tak zresztą z każdą kolejną książką. Uspokaja mnie myśl, że spore grono czeka na kolejny tom przygód Emila Stompora. I jakkolwiek będzie, na pewno ta książka dostarczy wam odpowiednio sporej dawki rozrywki na najwyższym poziomie. A przecież właśnie o to w całej tej kryminalnej serii astronomicznej z Emilem Stomporem tak naprawdę chodzi.

Książka jest już dostępna w przedsprzedaży. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

O co w mojej książce chodzi?

Jeszcze w tym miesiącu na półkach w księgarniach stacjonarnych i stronach księgarni internetowych pojawi się moje najnowsze dziecko. Będzie...