12 czerwca 2018

Dlaczego nie lubimy e-booków?

To, że e-booki cechują się użytecznymi cechami, jest faktem. Mało to jednak obchodzi tych, którzy wciąż wykazują wyższość książki papierowej nad e-bookiem argumentami w stylu: „szelest oraz zapach papieru”. 

Kilka dni temu podjąłem się karkołomnego zadania. Usiłowałem wyczerpująco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego lubimy e-booki? Przestawiłem szereg, moim zdaniem, merytorycznych powodów, by polubić nowocześniejszą formę książki. Prawdopodobnie jednak poniosłem porażkę, dlatego próbuję raz jeszcze. Tym razem jednak z innej strony. Dziś, skupię się na tym, dlaczego niektórzy z nas e-booków nie lubią. 


Argument o tym, że e-booki są dużo bardziej przyjazne środowisku, niż książki papierowe jest dość dyskusyjny. Energię do odczytania e-booków i produkcji czytników, wciąż pozyskuje się z mało ekologicznych źródeł. Tworzywa, z których zbudowane są czytniki, trzeba wytworzyć, a potem utylizować. Na pewno czytelnik korzystający z e-booków zużywa mniej papieru, ale czy e-booki są bardziej ekologiczne? W przyszłości być może – dziś niekoniecznie. 

Sytuacja prawna e-booków pozwala na legalne i darmowe korzystanie z tytułów szybko powiększającej się domeny publicznej. Każdy może tworzyć z kopii zapasowych własną biblioteczkę. Rzeczywistość jest jednak brutalna. E-booki są wielokrotnie częściej nielegalnie kopiowane (i rozpowszechniane) niż książki papierowe. Regulacje prawne w zakresie copyright nie przystają do rzeczywistości.

Książki w formie elektronicznej zwykle są tańsze od papierowych odpowiedników. Księgarnie internetowe często oferują atrakcyjne obniżki. Biblioteki umożliwiają wypożyczanie e-booków, a nawet wypożyczanie czytników e-booków.  Mimo tego większość trafiających do czytelnika e-booków nie jest pobieranych z legalnych źródeł. Przeciętny odbiorca nie widzi w tym problemu. Jednak dla branży (autorów, wydawców, księgarzy) to sprawa życia lub śmierci.


Chociaż wydanie tytułu w postaci e-booka (w sytuacji, kiedy gotowa jest książka papierowa) poza konwersją nie generuje dodatkowych kosztów i jest tańsze od wydania papierowego, rodzi jednak obawę o utratę zysków z powodu piractwa. Niestety uzasadnioną. Dlatego większość polskich wydawnictw oraz tradycyjnych autorów traktuje e-booki jak zło konieczne. Chociaż udział zysków ze sprzedaży e-booków w polskim rynku książki szybko rośnie, wciąż jest marginalny (ok. 3-5% w 2017 r.). Piractwo zabiera większość dochodów. 

Pomimo zabezpieczeń można dużo łatwiej i taniej nielegalnie rozpowszechniać (zwłaszcza masowo) e-booki niż książkę wydaną tradycyjnie. To rodzi niechęć wydawców.  Dodatkowo VAT na książki papierowe jest aż o 18% niższy. To sprawia, że handel e-bookami nie jest szczególnie intratnym biznesem. Tym bardziej że w branży istnieje twarda konkurencja.  Istnienie e-booków w większości godzi w prawdziwy interes wydawców oraz tradycyjnych autorów.

Upowszechnienie się e-booków wpłynęło na rozwój self-publishingu. Zjawisko jest korzystne, ale nie dla wszystkich i nie jest bez wad. Mamy zwiększony asortyment, konkurencję cenową, lecz możliwość publikacji bez wydawnictwa może powodować spadek jakości (chociaż nie musi). Zaniżanie cen przez samodzielnych autorów nie podoba się wydawnictwom, które mają przecież koszty stałe: utrzymanie etatów, biur, autorów, podatki i koszty dystrybucji. 

Samodzielni autorzy, oferując produkt w tej samej co wydawnictwo cenie (lub niższej) mogą zarabiać więcej na pojedynczej kopii opublikowanego przez siebie e-booka niż wydawnictwo, a tym bardziej niż autor z wydawnictwem współpracujący. To oraz sukcesy samodzielnych autorów powoduje, że wzrastająca popularność e-booków w istocie jest zdecydowanie niekorzystna dla części branży: wydawnictw, drukarni czy księgarni stacjonarnych i dystrybutorów. 

Rosnąca popularność e-booków ma zalety i wady. Ma przeciwników oraz zwolenników. Jedni i drudzy bronią swoich racji, bo dla części zmiany są dobre, dla innych niestety nie. Dla wielu autorów jest wielką szansą. Więcej na temat tego, jak samodzielnie publikować swoje e-booki, (czyli o self-electronic) przeczytasz w moim poradniku dla samodzielnie publikujących autorów pt. Poradnik selfa, który pojawi się w przedsprzedaży już za kilka tygodni. Więcej informacji niebawem.  

Najbardziej na istnieniu e-booków zyskują odbiorcy. W niektórych wypadkach również autorzy. Wydaje się, że książkę papierową czeka śmierć i argumenty w sporze, co jest lepsze: książka czy e-book są odrobinę jałowe. Obie strony mają racje, papier jest bardziej intratny, a książka elektroniczna to wciąż pewnego rodzaju nowinka. Tak, będzie funkcjonować równolegle z papierem i z każdym rokiem jej pozycja będzie coraz silniejsza. Jednak zaskakująco wielu „ludziom książki” to się nie będzie podobać. Niestety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Pisz, publikuj albo giń!

Pewien pisarz, którego bardzo cenię — najbardziej za oszczędność stosowania w swoim pisarstwie środków stylistycznych — niezwykle trafnie p...