30 lipca 2018

#Self-publishing

Wpisuję hasło #self-publishing do wyszukiwarki i moim oczom ukazują się następujące wyniki: Self Publishing w Polsce, wydamy twoją książkę. Wyślij tekst i zostań pisarzem. Wydawnictwo self-publishing dla każdego. Self-publishing – gdzie, jak i ile to kosztuje?

Google jednak nie kieruje do wyników, które dotyczą prawdziwego self-publishingu. Bo, nie oszukujmy się, fraza „wydawnictwo self-publishing” to oksymoron. „Self-publishing dla każdego” to już prawie kłamstwo. „Self-publishing w Polsce” to mit, a „wyślij tekst i zostań pisarzem” to marzenia, które u nas, drogo autorów kosztują.



Jest zasadniczy problem pojęciowy 


Zacznijmy od tego, że jest zasadniczy problem pojęciowy wynikający z zapożyczenia anglicyzmu, bez jego właściwego zrozumienia. Mamy nasze „własnym sumptem”, „samopublikowanie” oraz „publikowanie bez wydawcy” jednak niemal wszędzie czytamy o self-publishingu, nawet jeśli (zwykle) self-publishingiem nie jest. Zgodzę się, że mnogość form publikowania własnych utworów przez autorów zaciera różnice i nie ułatwia właściwego rozpoznania zjawiska. Najwięcej jednak moich wątpliwości wzbudza powszechność pisania „self-publishing” o czymś, co w istocie jest vanity-publishingiem, czyli działaniem firm wydawniczych. W swoim poradniku nazywam je pseudowydawnictwami, obnażając ich strategię biznesową i metody działania (oszukiwania?). Mam nadzieję, że nikt mnie nie zastrzeli pięć razy przed moim domem. 



Współfinansowanie? 
W Polsce nie spotkałem się z taką formą publikowania.

Podobnie jest z subsydiowaniem wydania (współfinansowaniem). W Polsce dotychczas nie spotkałem się z taką formą publikowania. Owszem, jest jedno wydawnictwo, które działa w sposób zbliżony do subsydy-publishing. Moim zdaniem bliżej mu jednak do wydawania vanity niż do prawdziwego podziału zysków i kosztów z autorem. Wymieniał nie będę, za reklamę mi nie płacą.

Mamy też self-elektronic. W porównaniu z tym, co oferuje świat (Amazon, Smashwords, Tolino itp.), w Polsce nie mamy dobrej tego typu platformy. Coś tam jest, ale to nie liga światowa. A nie ukrywam, że dla myślącego o self-elektronic autora z Polski ta forma publikowania bez wydawnictwa jest najprostsza, najtańsza oraz najbardziej zbliżona do prawdziwego samopublikowania. Prawdziwego self lub indie. Podobnie jest z drukiem na żądanie (print on demand) nazwanym także drukiem na życzenie. Nie jest to rodzaj samodzielnego wydawania własnych utworów, a jedynie technologia drukarska. Ważne jednak, że świetnie się sprawdza w przypadku autorów działających niezależnie od wydawnictw, wydawnictw niszowych i niewielkich nakładów, tym samym bardzo celnie wpisując się w nurt prawdziwego self-publishingu. Większość moich papierowych książek powstaje w ten sposób. Można je kupić w EMPiK, w Amazon, CreateSpace i Lulu. Tak również są drukowane niektóre moje książki, wydane „u zewnętrznych wydawców”. Nie znajdziesz ich jednak na półce w księgarni – są drukowane wyłącznie na żądanie. 



Vanity -publishing  to nie self-publishing!

Jeśli chodzi o kolejne hybrydy, takie jak custom-publishing czy scientific & academic-publishing rozpisywał się nie będę, bo zrobiłem to w moim poradniku. Mam jednak nadzieję, że niezorientowany  dziennikarz, trafiając na ten wpis, coś zrozumie. Pisząc „self-publisher” o kimś, kto zapłacił firmie wydawniczej za wydanie swojego dzieła, wprowadza się w błąd czytelników. Panowie dziennikarki i panowie dziennikarze, vanity to nie self!

Najbardziej szerokim pojęciem jest pisarstwo niezależne, kojarzące się z u nas z wydawnictwem podziemnym (np. samizdat). Będzie nim udostępnianie przez autorów własnych utworów, zakładające pełną kontrolę nad dziełem i dopuszczające udział w publikacji zewnętrznego podmiotu, który jednak nie jest wydawnictwem.  Niekiedy taką działalność określa się terminem independent author (indie author).

Self-publishing to publikowanie książek, broszur, albumów i innych mediów, bez udziału wydawnictwa. Subsidy-publishing zakłada podział kosztów wydania dzieła pomiędzy autorem a wydawnictwem. Własnym sumptem oznacza na własny koszt. Vanity-publishing jest nieco poszerzoną usługą druku, której koszty wraz z wliczonym zyskiem wydawcy (któremu nie zależy na jakości dzieła oraz jego promocji, dystrybucji i sprzedaży) pokrywa, zwykle niczego nieświadomy, autor. Self-elektornic to samodzielne wydawanie własnych utworów w formie e-booków.

Istnieją autorzy publikujący we własnych  wydawnictwach (Andrzej Stasiuk, Rafał Kosik, Wojciech Cejrowski, Olga Tokarczuk, Władysław Zdanowicz i wielu innych). Chociaż ich działanie jest najbardziej zbliżone do czystego samopublikowania, nazywanie ich self-publisherami jest w mojej ocenie nieuprawnione. A w najlepszym razie niezgodne z tym, jak powszechnie przyjęło się ten termin, u nas rozumieć.


Self-publishiug wymyka się próbom precyzyjnego scharakteryzowania

Biorąc pod uwagę zasady finansowania, mówimy o finansowaniu wydania wyłącznie przez autora lub ponoszeniu przez niego kosztów wydania wspólnie z wydawcą. W jednym i w drugim wypadku pieniądze przeznaczone na finansowanie książki mogą pochodzić z budżetu własnego autora bądź też ze źródeł zewnętrznych (np. zbiórek publicznych, sponsoringu). Udostępniane dzieła mogą być płatne i darmowe. 

Jeśli przyjrzymy się samopublikowaniu pod kątem oceny, to autorzy wydający samodzielnie publikują dzieła zarówno poddawane typowemu procesowi recenzowania, jak i nierecenzowane. Z uwagi na sposób dotarcia do czytelnika mamy model pośredni oraz bezpośredni. Kolejnym kryterium jest ostateczna forma dzieła, a zatem czy autor publikuje książki tradycyjne (drukowane) czy też tworzy także edycję elektroniczną lub wyłącznie formę elektroniczną.

Taka forma dzieła może być dodatkowo zróżnicowana. Publikacje elektroniczne mogą być przecież w odmienny sposób udostępniane odbiorcy (on-line, downland, na nośnikach itp.). Z uwagi na technologię druku książki papierowe mogą być przez autora tworzone metodą offsetową bądź cyfrową, a nawet innymi mniej efektowymi metodami. Wreszcie możemy o samopublikowaniu mówić w odniesieniu do pierwszego lub kolejnego wydania dzieła.

Jak widać, nieszczęsny „#self-publishiug” (niem.  selbstverlag, hisz. autopublicación, wł. autoedizione, fr. auto-édition)  to zjawisko, które wykazuje znaczną różnorodność i wielu wypadkach wymyka się próbom precyzyjnego scharakteryzowania. Więcej na ten i inne tematy z tym związane przeczytacie w mojej książce, która pojawi się już… za kilkanaście dni.  Tymczasem jestem ciekaw, co wy na ten temat sądzicie?

4 komentarze:

  1. Self-publishing to bardzo dobra i nowoczesna metoda publikacji własnych dzieł. Szkoda tylko, że wiele osób z góry skreśla taką formę wydawania, równając wszystko z dziełami słabej jakości, które "odrzuciły wydawnictwa". Mam nadzieję, że self-publish będzie się rozwijać, zwłaszcza obiecujący jest Amazon w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiele osób z góry, często niesłusznie skreśla taką formę publikowania. Prawdą jest, że większość samodzielnie wydawanych przez autorów dzieł została wcześniej odrzucona. To jednak nie oznacza zawsze niskiej jakości utworu. Wydawnictwa mają, oprócz jakości, również dodatkowe kryteria przyjęcia dzieła. Wpływ na negatywny odbiór zjawiska ma jego nieznajomość, choć jest ono znane od dziesięcioleci. Na przykład nie rozróżnia się właściwego samopublikowania od vanity-publishingu (abstrahując od tego, że vanity-publishing niechlubnie na odbiór zapracował). Jestem pewien, że jeśli będzie można bez przeszkód po polsku publikować w Amazon, prawdziwy self-publishing zacznie się w Polsce dynamicznie rozwijać. Zjawisko będzie jednak wciąż istniało tylko na marginesie głównego nurtu wydawniczego. Przynajmniej na razie.

      Usuń
    2. Krótko pytając: trzeba mieć dużo funduszy, aby móc samemu wydawać książki?

      Usuń
    3. To zależy, ile to jest „dużo”. Teoretycznie można samodzielnie wydać książkę (również papierową) nawet bez ponoszenia kosztów. Jednak efekt najprawdopodobniej nie będzie dobry. W praktyce trzeba zapłacić za redakcję, korektę, skład, konwersję do MOBI/EPUB oraz projekt okładki. Część prac oczywiście można zrobić samodzielnie – z wyjątkiem redakcji oraz korekty. Lepiej to zlecić profesjonalistom.

      Usuń

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Pisz, publikuj albo giń!

Pewien pisarz, którego bardzo cenię — najbardziej za oszczędność stosowania w swoim pisarstwie środków stylistycznych — niezwykle trafnie p...