Sprawa Krystiana Bali i jego książki Amok

Sąd jej nie uznał za dowód, ale miała wpływ na śledztwo. Autora skazano na dwadzieścia pięć lat więzienia. Pełna skatologicznych i delirycznych obrazów. Porażająco naturalistyczna i kontrowersyjna. Nie ma drugiej takiej pozycji w literaturze. Wciąż inspiruje pisarzy i filmowców.

Napisano ją ciekawym językiem. Przypomina literackie eksperymenty. Autora okrzyknięto „cesarzem metafor”. Na początku one szokują i bawią, potem tylko nużą. Tak samo, jak podboje seksualne głównego bohatera i jego życie na używkach. „Amok” to przede wszystkim nielinearna narracja, wulgaryzmy, filozofia i porno.

Wydało ją w 2003 roku niewielkie wydawnictwo. Niecałe dwieście stron, niepozorna okładka w trzech kolorach z grafiką kozła. Nie ma jej już w księgarniach, a w antykwariatach osiąga zawrotne ceny. Z jej powodu autor w atmosferze medialnego skandalu zyskał ogromną popularność. Do dziś uparcie twierdzi, że jest niewinny.

Trzy lata po jej wydaniu aresztowano go i oskarżono o zabójstwo. Ruszył najgłośniejszy proces poszlakowy w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Pisały o tym New Yorker, Guardian, Time, Daily Mail, The Washington Post, Der Spiegel, Le Figaro, Le Parisien i Telegraph. Sprawę relacjonował CNN i BBC.

Przed jej wydaniem zaginął młody, przystojny właściciel agencji reklamowej. Miesiąc później jego zmasakrowane zwłoki wyłowiono z Odry. Ciało skrępowano liną. Mężczyzna nie miał wrogów, był uczciwy, lubiany, nie prowadził lewych interesów. Brakowało nie tylko mordercy, ale również motywu. Sprawę umorzono.

Po latach pewien policjant trafił na aukcji internetowej na telefon ofiary. Tą drogą dotarł na blog sprzedającego. Tam znalazł fragmenty książki. „Wyciągnąłem spod łóżka nóż i sznur […]. Zarzuciłem pętle na jej szyję […]. Wbiłem jej nóż powyżej lewej piersi […]. porzucam sznur […] nóż sprzedaję na internetowej aukcji […]”*.

Dla detektywa zbieżność szczegółów jest zaskakująca. Przypominają policjantowi niewyjaśnioną zbrodnię. Podejrzewa, że autor książki ma związek z zabójstwem, a bohater książki to alter ego autora. Obaj obracają się w takim samym kręgu społecznym, mają podobne zachowania, reakcje, poglądy, a nawet imię.

Zabójstwo z książki jest też bardzo podobne do prawdziwego, a narzędzie zbrodni zostaje sprzedane na internetowej aukcji. W opisie zbrodni pojawia się również sznur, a przecież nim skrępowano ofiarę. Autor pisze również, że jego bohater przemyślał różne scenariusze zbrodni. Policjantom brakuje jeszcze tylko motywu.

Tymczasem okazuje się, że zamordowany spotykał się z żoną pisarza, który jest  o nią chorobliwie zazdrosny. Świadkowie twierdzą, że chwalił się zabójstwem jednego z jej kochanków. Zostaje zatrzymany. Na przesłuchaniu przyznaje się do winy, ale natychmiast wzywa lekarza, a potem odwołuje zeznana. Prowadzi makabryczną grę.

Drwi z policjantów, śmieje się im w twarz, na każde pytanie ma wyjaśnienie. Biegli stwierdzają, że wykazuje ponadprzeciętną inteligencję, ale nie widzą w książce elementów bezpośrednio dotyczących zabójstwa. Badanie na wykrywaczu kłamstw wykazuje silną reakcję na zadawane pytania. Śledztwo trwa.

Policjanci odkrywają, że podróżując po świecie, pisarz szukał w Internecie informacji o tym zabójstwie. W komputerze ofiary jest faktura wystawiona przez pisarza. Jest  dowód, że autor „Amoku” dzwonił do zamordowanego. W jego domu śledczy znajdują wizytówkę ofiary, długopis z logo firmy zamordowanego i obciążające notatki.

Ten patrzy prokuratorowi w oczy i z kamienną twarzą utrzymuje, że jest niewinny. Jestem ofiarą systemu prawnego – mówi. Współczuje rodzinie zabitego. Wierzy w sprawiedliwość. W sądzie jest elegancko ubrany, skupiony, zimny. Bez emocji, z wyrachowaniem patrzy na matkę, trzymającą zdjęcie zamordowanego syna.

Obrońca wskazuje, że nie ma dowodów na winę, a śledztwo jest nierzetelne. Twierdzi, że założono odpowiedzialność pisarza. Prowadzący sprawę prokurator się wycofuje. Sędzia nazywa oskarżonego zdemoralizowanym narcyzem. Według sądu nie ma on wiarygodnego alibi na czas uprowadzenia, przetrzymywania, a potem zabójstwa.

Nie ustala jednak, jak doszło do mordu i kto się go dopuścił. Jednoznacznie nic też nie wskazuje na związek pisarza ze zbrodnią. Dla mediów wystarczającym dowodem jest książka i postawa oskarżonego przed sądem. Ten uznaje, że poszlaki stworzyły „ciąg logiczny”. Zostaje skazany za zaplanowanie, zlecenie i kierowanie zabójstwem.

Pisarz składa apelację, bo naruszono jego prawo do obrony. Telefon nie należał do ofiary, świadkowie kłamali, proces miał błędy proceduralne, a sąd źle interpretował fakty. Mimo tego wyrok zostaje utrzymany w mocy. Sąd Najwyższy odrzuca wniosek o kasację. Teraz pisarz czeka na orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sprawa autora skazanego za zabójstwo podobne do opisanego we własnej książce inspiruje twórców. Poświęcono mu odcinek serii pt. „Bestie w ludzkiej skórze” wyświetlanego na CI POLSAT. Polska The Times informował, że Polański zekranizuje feralną książkę. Na razie na ten temat cisza, a tymczasem  pojawił się „’True Crimes”.

„Prawdziwe zbrodnie”(taki polski tytuł nosi hollywoodzka superprodukcja) zastała obsadzona przez gwiazdy. Zagrali Jim Carrey i Charlotte Gainsbourg obok Roberta Więckiewicza, Zbigniewa Zamachowskiego i Agaty Kuleszy. Doborowa obsada nie zapewniła jednak sukcesu. Film zyskał zaskakująco słabe oceny krytyków i widzów.

U nas córka Agnieszki Holland nakręciła „Amok”. Film wywołał kontrowersje jeszcze przed premierą. Rodzina zamordowanego uważała, że produkcja Kasi Adamik godził w ich dobre imię. Prawnicy odpowiadali, że prawa do ekranizacji podpisali z autorem „Amoku”. Film był jedną z najbardziej oczekiwanych premier 2017 roku.

Za sprawą filmów nieco popularności zyskał wydany przez mnie kilka lat wcześniej kryminał pt. „Koma. W odróżnieniu od obu filmów fabuła mojej książki jest znacznie ściślej oparta na wydarzeniach, jakie rzeczywiście miały miejsce – przynajmniej w części dotyczącej tego, jak oskarżono i osądzono Krystiana Balę.

Zabierając się do pisania, zebrałem wszelkie dostępne materiały na temat historii Krystiana Bali. W tym celu m.in. Nawiązałem kontakt z ludźmi znającymi Pana Balę osobiście. Oczywiście przeczytałem również „Amok”. Potem założyłem sobie, że „Koma” będzie oparta w maksymalnym stopniu o fakty okraszone odrobiną literackiej fikcji. Udało się. 

Chciałem, aby fabuła z rozdziału na rozdział nabierała tempa. W tym celu powołałem do życia fikcyjnego bohatera (dziennikarza), który spotyka się już znacznie z mniej fikcyjnymi postaciami. Prowadzi on rozmowy z poszczególnymi bohaterami, którzy zdradzają kolejne fakty (tak!) o tej historii.

Z tego powodu treść powieści „Koma” to niemal wyłącznie dialogi. Dzięki temu fabuła jest dynamiczna, a książkę szybko się czyta. Pomyli się jednak ten, kto uzna, że jest to książka dokumentalna. „Koma” jest powieścią kryminalną, inspirowaną i opartą na prawdziwych wydarzeniach: sprawie Krystiana Bali i jego książki Amok.

Powieść wydałem samodzielnie i bez wsparcia marketingowego, a mimo tego wciąż cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników. Nic dziwnego, historia o pisarzu, który zabił i opisał to w swojej książce, nie tylko wstrząsnęła światem, ale wciąż rozpala wyobraźnię wielu ludzi. Zapraszam do lektury. Zapewniam, że warto.

*Bala K. „Amok”. Wrocław 2003 r. s. 56-58.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Książki dla (prawie) pisarzy

Człowiek przed klawiaturą nie różni się wiele od muzyka, stolarza, hydraulika czy pracownika zakładu przetwórstwa mięsa, albo zawodnika upr...