15 sierpnia 2018

Czy wydanie książki dużo kosztuje?

Teoretycznie można samodzielnie wydać książkę (również papierową) bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Brzmi nieprawdopodobnie? Nie, taką książkę czytelnik naprawdę będzie mógł kupić, a potem przeczytać. Jednak nieprzypadkowo wcześniej użyłem słówka „teoretycznie”. 

Zacznę od tego, czym jest wydanie książki. W najprostszym znaczeniu to przekształcenie tekstu w dokument piśmienniczy, który będzie dostępny dla odbiorcy nieodpłatnie lub za wynagrodzeniem. Książka może być wydana w formie papierowego kodeksu, książki elektronicznej lub książki mówionej. Można ją także wydać (opublikować) w formie hipertekstu lub na stronie www (on-line), albo na innych nośnikach. To jednak mniejszość i tym dzisiaj zajmował się nie będę.


Można bez pieniędzy wydać samodzielnie książkę 

Przy odrobinie zaradności można przekształcić tekst w dokument piśmienniczy bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Nie ma znaczenia czy będzie to książka papierowa, elektroniczna czy mówiona. Jednak efekt takiego oszczędzania najprawdopodobniej nie będzie dobry i szczerze taką drogę każdemu autorowi odradzam. Przede wszystkim dlatego, że każda książka – nawet najlepsza – po jej ukończeniu przez autora wymaga pracy profesjonalnego redaktora. Autor nie może zrobić dobrej redakcji. 

Oczywiście niewykluczone, że jakiś znajomy redaktor zgodzi się zrobić redakcję za darmo. Jednak to mało prawdopodobne i dość ryzykowne. Odradzam też zlecanie redakcji studentom filologii, żonom, mężom,  pani z polskiego i znajomym królika itd. Efekt ich prac może być żałosny. Lepiej zapłacić kilkaset złotych profesjonalnemu, dobremu redaktorowi z doświadczeniem. I właśnie dlatego można wydać książkę bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów tylko teoretycznie. Za redakcje trzeba prawie zawsze(za)płacić. 

Każda książka musi mieć też okładkę. Przy odrobinie umiejętności i wiedzy można ją oczywiście wykonać samemu. Jeśli planujemy wydać jedynie e-booka, tej wiedzy i umiejętności potrzeba dużo mniej. Zawsze jednak potrzebne jest narzędzie (edytor graficzny), a czasem również grafiki, z prawem do ich komercyjnego wykorzystywania. Istnieją darmowe edytory graficzne (np. GIMP), a także banki darmowych grafik (zdjęć), które można komercyjnie wykorzystywać i nie trzeba ich kupować.


Najważniejsza jest dobra redakcja, dobra korekta
i jeszcze lepsza okładka

Jeśli zamierzasz wydać książkę w formie papierowej, ktoś musi tak przygotować tekst, by drukarnia mogła go wydrukować. Mówimy, trzeba „złożyć książkę”. Jeśli książka to powieść, nie ma wykresów, tabel, zdjęć i ma się pewne pojęcie o składzie, można pokusić się o samodzielny skład. W innych przypadkach lepiej tego nie robić. Podobnie jest z przygotowaniem e-booka MOBI/EPUB, bo PDF może zrobić każdy. Trzeba również wiedzieć, jak przygotować okładkę, przeczytasz o tym (oraz o wilu innych aspektach samodzielnego publikowania) w moim poradniku dla self-publisherów. 

A co z książką mówioną? Oczywiście także można ją przygotować samodzielnie, jeśli ma się odpowiedni sprzęt, wiedzę oraz głos jak Ksawery Jasieński albo Krystyna Czubówna. W ogromnej większości przypadków jest jednak inaczej. Dużo inaczej. Dlatego najlepiej jest zlecić to profesjonalistom. Taka uwaga jest zresztą najważniejszą myślą tego wpisu. Tak, poza redakcją, można przygotować książkę do wydania samodzielnie, ale prawie zawsze lepiej zaufać fachowcom. Nie będzie taniej. W tej dziedzinie taniej, rzadko oznacza dobrze i niemal na pewno nie znaczy lepiej. 

Nie musisz się zgadzać z tym, co tu napisałem. Tym bardziej że sam przygotowałem niektóre okładki do niektórych moich książek. Przy kilku wykorzystałem zdjęcia mojego autorstwa, a nawet ich forma graficzna często jest moim dziełem, bo sam je składałem. Więc co innego radzę, a co innego robię. A jednak jestem zdania, że lepiej zaufać fachowcom, o ile masz pewność, że rzeczywiście są profesjonalistami. Nie zawsze są wiec czasem lepiej coś zrobić osobiście, jeśli masz  o tym pojęcie. Wszystko z wyjątkiem redakcji oraz korekty — tego samemu robić nie wolno!


Książka to produkt. Każdy może być lepszy lub gorszy

Jeśli Twoim zdaniem 1000-1300 złotych to dużo, to wydanie książki dużo kosztuje. Tyle, mniej więcej wyniesie honorarium za redakcję książki o objętości 6-7 arkuszy wydawniczych (ok. 100-150 zł za arkusz) wraz z korektą (ok. 40-60 za arkusz). Jeśli jednak 10 000 tysięcy da Ciebie to mało, to wydanie książki mało kosztuje, ponieważ również tyle może kosztować samodzielne wydanie książki. Więcej na ten temat przeczytasz w moim poradniku dla samodzielnie publikujących autorów. Wiele zależy od Twojej wiedzy oraz rodzaju dzieła, oczekiwań oraz planu na rozpowszechnianie publikacji. 


Książka to produkt. Każdy produkt może być lepszy lub gorszy. Im więcej nakładów poświeci się na przygotowanie dobrego produktu, tym efekt powinien być lepszy. Wydanie książki jest inwestycją obarczoną dużym ryzykiem. Nie wiadomo, czy inwestycja się zwróci, czy da się zarobić. Tutaj nic nie jest pewne. Nic, z wyjątkiem tego, że błędy bardzo dużo kosztują. Popełniłem ich wiele, nie musisz iść moją drogą. Najważniejsza jest wiedza i doświadczenie. I oczywiście sam produkt! Musi być dobry!

Do samodzielnego wydania książki są potrzebne pewne pieniądze, ale aby to zrobić dobrze, konieczna jest pewna – dosyć spora – wiedza. Nie warto na niej oszczędzać, podobnie jak nie warto oszczędzać na redakcji oraz korekcie. Za kilka tygodni moje doświadczenia udostępnię dla wszystkich. Czy pięćset stron wiedzy na temat samopublikowania, blisko dwieście zdjęć i sześćdziesiąt rozdziałów to biblia self-publisingu? Nie wiem, ale jestem pewien, że pomoże wielu autorom. Mam nadzieję, że również i Tobie. Materiały do książki zbierałem prawie piętnaście lat, więc coś tam wiem na ten temat.

Możesz zapłacić za moją książkę, albo za swoje błędy.
Wybierz już teraz!

To, o czym tutaj przeczytałeś, to jednak tylko moje zdanie, nie muszę mieć racji. Nie musisz się ze mną zgodzić. Pierwszą książkę wydałem w 2005 roku, do dziś opublikowałem ich kilkanaście. Wydawałem je samodzielnie albo z wydawnictwami. Sprzedają się różnie. Nie wszystkie są doskonałe i każda mogłaby być lepsza. Setki zadowolonych czytelników są jednak dowodem, że są dobre [zobacz]. Czy wydanie ich dużo kosztowało? Tak, dużo. Dużo mojej pracy, czasu, wyrzeczeń, poświecenia i wiedzy. A ona jest zdecydowanie najdroższa, bo dzięki niej Twoja książka może być naprawdę lepsza.  A pieniądze? One nie są najważniejsze. 

4 komentarze:

  1. Hej!
    Jak dla mnie, dość ciekawie opisałeś sprawę z kosztami wydania książki. I prawda, że pieniądze nie są najważniejsze. One nie pomogą, jeśli się po prostu nie ma talentu do napisania jakiejkolwiek powieści. Jest wielu autorów, którzy wydali książki na własną rękę i nie każdy z nich wypadł na tym dobrze.
    10 tys. niby nie dużo, ale jednak jest trochę pieniędzy dla przeciętnego człowieka, który na miesiąc zarabia te 1500 zł. Ale muszę przyznać Ci rację, że lepiej nie oszczędzać przy wydaniu książki, bo to źle się odbije. Korekta jest jak najbardziej potrzebna, i sama bym z niej skorzystała, gdybym miała wypuścić książkę w "świat". Tylko u siebie widzę ten problem, że krępuje mnie pokazanie swoich tworów komukolwiek z osób, które mnie otaczają na co dzień.
    Tak, czy inaczej - Twoje wpisy są przydatne.
    Pozdrawiam.
    Purrsephone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo. Cieszę się, że wpis był przydatny. Tutaj napisałem tylko trochę, bo blog ma swoje ograniczenia. Sprawę rozwijam (z przykładami!) w swoim poradniku – akurat widać fragment na zrzucie. Zgadzam się z tobą, jeśli nie ma talentu, pieniądze niewiele dadzą. Jeśli jest talent, a nie pieniędzy, też będzie trudno, ale można nadrobić pracą, uporem, wiedzą. Nie od razu trzeba też iść na całość i wydawać powieści, na papierze i w twardej okładce. Niemniej nie można oszczędzać na redakcji oraz korekcie. To bardzo ważne! Myślę, że wielu autorów krępuje prezentowanie twórczości bliskim. Faktycznie, niewielu jest autorów, którym wydawanie swoich utworów wychodzi na dobre. Niebawem będzie wpis o tym.

      Usuń
    2. Czasem zachowuję się jak w gorącej wodzie kąpana, a na przykład nie chciałabym z minimalną wiedzą zaplanować wydanie książki (choć mój styl leży i kwiczy). Czytam Twoje wpisy i przy okazji poznaję nowe rzeczy dotyczące wydania książek - a to ważne, by nie żałować pochopnych decyzji.
      Chciałam jeszcze o coś zapytać. A mianowicie o "Komę". Bardziej o to, dlaczego na grzbiecie książki nie ma choćby tytułu? Czy to celowe, czy może ktoś zapomniał dodać tytuł i autora na grzbiecie książki.
      Jeżeli "Koma" jest dostępna w bibliotekach, to z pewnością będzie trudniej ją znaleźć. Chyba, że mi się trafiło tak, że otrzymałam egzemplarz bez tytułu na grzbiecie xD Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale za to ciekawi.
      I dodatkowo chciałam wspomnieć, że na 211 stronie coś jest (nie chcę tu pisać, co)
      I już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu. Z pewnością będzie równie ciekawy.

      Usuń
    3. Bardzo mało prawdopodobne, aby „Komę” można było znaleźć w jakiejś bibliotece, ale kto wie? Może gdzieś jest. Jeśli chodzi o grzbiet, to tak to sobie wtedy zaplanowałem – bez tytułu i nazwiska. Zresztą, nie tylko w przypadku „Komy” tak było, inne książki też robiłem bez grzbietu. Teraz trochę żałuje, powinien być chociaż tytuł. Napisz na e-mail, jeśli znajdziesz czas, co takiego znalazłaś w zakończeniu. Pozdrawiam.

      Usuń

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Książka jest gorsza niż film, cz. III

W poprzednich dwóch wpisach , z pomocą przykładów starałem się udowodnić, że wyprodukowano filmy, które powstały na kanwie dzieł literackic...