29 maja 2018

Śmierć książki

Pismo jest wielkim odkryciem. Mieliśmy jeszcze dwa równie wielkie – druk oraz Internet. Oba zmieniły świat. Dzięki pierwszemu wynalazkowi książki stały się dostępne niemal dla każdego. Drugi może spowodować, że znikną.

Po upowszechnieniu się druku świat zmienił oblicze. Gutenberg zapoczątkował nową erę w historii książki, w której stała się ona łatwo dostępna, powszechna, a potem masowa. Dla ludzkości ten fakt jest równie znamienny, co wynalezienie koła. Druk umożliwił wymianę myśli na niespotykaną dotąd skalę. Przyśpieszyło to rozwój niemal wszystkich gałęzi ludzkiej aktywności.

Pięćset lat później pojawił się hipertekst  i powstała pierwsza strona WWW. Narodził się e-człowiek. Jest on nowym, już innym odbiorcą, bo dostęp do informacji stał się  nieporównywalnie szybszy i łatwiejszy. Wciąż większość uwielbia klasyczną formę książki, ale nie wyobraża sobie braku dostępu do komputera podłączonego do sieci. Żeglowanie w morzu informacji stało się dziś codziennością.

Coraz częściej wizyta w bibliotece czy księgarni sprowadza się do wpisania adresu w pasek przeglądarki. Również kartkowanie książki oznacza klikanie lub przesuwanie palcem po wyświetlaczu. Urządzenia do czytania cyfrowych treści (w tym również e-booków) stały się niedrogie i dostępne. I chociaż wciąż istnieją odbiorcy, którzy dotąd tego nie zaakceptowali, mało prawdopodobne by to powstrzymało nadchodzące zmiany.

Pierwsze internetowe łącze w Polsce uruchomiono w 1990 roku. Od 1996 roku (teoretycznie) każdy mógł mieć u nas Internet. W 2016 roku, w Polsce było podłączonych do Internetu ponad 80% gospodarstw domowych i 94% przedsiębiorstw. Zakłada się, że do roku 2020 każdy u nas będzie miał dostęp do Internetu. Wszyscy mamy zostać podłączeni do świata, który zabija dotychczasową postać książki.

Książkę, jako byt materialny, który szeleści i można go dotknąć (i powąchać) prawdopodobnie czeka śmierć. Nie dlatego, że e-cywilizacja jest nieczytająca. Przeciwnie: 69% użytkowników Internetu czyta książki. Niektórzy nawet je kupują, coraz częściej przez Internet. Ocenia się jednak, że papierowa książka odejdzie, jako nienadążająca za zmianami, jak kiedyś parowce, silniki dwusuwowe i lampy naftowe.  

Czy wraz z książką papierową znikną księgarnie, biblioteki i drukarnie? W takiej postaci, jaką znamy, z pewnością tak. Forma papierowa umiera i pomimo wciąż istniejącego obecnie mocnego przywiązania czytelników do klasycznej formy książki (szczególnie u osób starszych), według mnie nie może ono wytrzymać starcia z nową erą. Dlatego, że mimo wad książka elektroniczna ma więcej zalet od papierowej. 


Mamy dostęp do coraz większej bazy danych z poziomu własnego komputera domowego, a nawet telefonu. Czytelnictwo książek w Polsce ustabilizowało się na pewnym, niestety niskim poziomie. Polacy kupują coraz więcej e-booków. Ich udział w rynku książki z roku na rok, systematycznie wzrasta. Jednak wydaje się, że e-booki, na razie nie konkurują z książkami papierowymi, mając nieco innych odbiorców.

Książka papierowa staje się nie tylko nośnikiem treści, ale przede wszystkim coraz bardziej ekskluzywnym, pięknym i drogim przedmiotem. Takim, niekoniecznie funkcjonalnym, a mimo to, wciąż przez odrobinę zwariowanych zapaleńców pożądanym gadżetem. Jak płyta gramofonowa albo niekoniecznie ostre, czarno-białe zdjęcia zrobione aparatem Praktica i wywołane w łazience z zasłoniętymi oknami. 

Na razie funkcjonuje obok siebie stare i nowe. Książki mają wciąż zagorzałych obrońców, a e-booki zyskują nowych zwolenników. Nawet najbardziej zagorzali bibliofile przekonują się jednak do e-booków po kilku godzinach czytania na dobrym czytniku z technologią e-papieru. Wprawdzie wciąż można usłyszeć argument o zapachu papieru oraz obcowaniu z formą, ale one zwykle tylko śmieszą lub smucą.

Badania dowodzą, że zwolennicy e-booków czytają więcej niż czytelnicy tradycyjni. Niektórzy klienci księgarni, nie czytają książek w ogóle! Dla nich książka jest tylko przedmiotem, ozdobą, czymś, czym można zaimponować, albo poprawić sobie humor. Dobrze jest mieć biblioteczkę, modnie jest kupić czasem książkę w księgarni i w ten sposób realizować obcowanie z kulturą, ale od czytania jest lepsza telewizja.

Za 30 lat nasze dzieci będą pokoleniem budującym świat, a my emerytami. Wraz ze śmiercią papierowej książki zniknie kilka zawodów i powstaną nowe. Zmieni się sposób dystrybucji i płatności. Możliwe, że będą inne zasady finansowania twórców oraz prawa związane z własnością intelektualną. Idea książki, zginąć nie może. Nasz umysł potrzebuje książek. Ich dotychczasowa forma, jednak prawdopodobnie się zmieni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Pisz, publikuj albo giń!

Pewien pisarz, którego bardzo cenię — najbardziej za oszczędność stosowania w swoim pisarstwie środków stylistycznych — niezwykle trafnie p...