18 kwietnia 2018

Literacka kategoria papierowa

Kiedyś, dawno temu, przeczytałem zbiór nowel pt. „Cztery pory roku”. O ile dobrze pamiętam, Stephen King we wstępie napisał coś, co trafnie oddaje kwestię takich krótkich form. Mniej więcej brzmiało to tak: są za długie na opowiadania, ale za krótkie na powieść. 

Powieść jest utworem narracyjnym, występują w niej dialogi, akcja oraz opisy natury. Jest wielowątkowa, dzielona na rozdziały, a jej objętość to 4,5 – 23 arkusze wydawnicze. Jej fabuła rozwija się liniowo, w sposób chronologiczny, chociaż wiele powieści współczesnych zrywa z klasycznym schematem powieści. 

Nowela jest krótsza, ma jasno zarysowaną, zwykle jednowątkową akcję wyraźnie biegnącą w kierunku klimaksu. Brak tu rozbudowanych opisów przyrody i pogłębionej charakterystyki bohaterów. Akcja noweli powinna opierać się na pewnym, przewodnim motywie, a jej długość to od 7,5 do 40 tysięcy słów. Czyli nie więcej niż jeden arkusz wydawniczy.

Przy opowiadaniu przyjmuje się, że ma ono nie mniej niż tysiąc i nie więcej niż 20 tysięcy słów. Inna szkoła twierdzi, że nie powinno być dłuższe niż 4 tysiące wyrazów. Opowiadanie ma luźniejszą konstrukcją niż nowela. Mamy więcej tu opisów, refleksji oraz wyraźniejsze postacie drugoplanowe. Edgar Allan Poe uważał, że opowiadanie powinno być przeczytane na jednym posiedzeniu („one pitting”), jakkolwiek się to może kojarzyć z papierem toaletowym. 

W dorobku mam kilkanaście takich właśnie, krótkich form. W większości opublikowałem je w zbiorach autorskich („Do widzenia” oraz „Powietrze jest zimne”). Przyjmując, że ich cechą charakterystyczną jest motyw dominujący, cały pierwszy zbiór powinien zawierać nowele, bo przecież każdy utwór (utworek) opiera się właśnie na różnie pojętego motywie pożegnania. Pozostałe nie powinny się w nich zaleźć. 

Niezależnie od papieru toaletowego, zamykanie literatury w pewne szufladki jest według mnie, co najmniej kontrowersyjne.  Wolę na swój użytek korzystać z nazw „krótkie formy” albo „duża powieść”. Resztę zostawiam uniwersytetom i czytelnikom pism drukowanych na szarym, czarnobiałym papierze o wspominanej gramaturze, których prawie nikt w EMPiK-u nie kupuje i na pewno nikt nie czyta. 

Mój utwór pt. „Zauroczenie” z 2013 roku ma objętość 4 arkuszy wydawniczych, czyli ok. 160 tysięcy słów. Według klasyfikacji objętościowej nie jest opowiadaniem, nie jest również nowelą.  Czy wobec tego nie powinienem takiego utworu wydawać? Wierzcie lub nie, znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że byłoby szkoda, gdyby nie istniał. Sam możesz się o tym przekonać >>>>>

Stanowczo nie zgadzam się na przyjmowanie za kryterium klasyfikacji utworu jego objętości. To nie boks, gdzie kategorię papierową zamyka 49 kg wagi zawodnika, a pięściarstwo superciężkie otwierają zawodnicy ważący więcej niż  91 kg. Dlaczego Wam zawracam tym głowę? We wcześniejszym wpisie pisałem „duża powieść”. Czy zatem może być też mała? Na pewno może być krótka. 

Walka bokserów w wadze papierowej nie musi być mniej emocjonująca niż tych, w kategorii superciężkiej. Krótka forma (mała powieść) może dać czytelnikowi emocje. W boksie mamy kategorie wagowe, a w literaturze… No cóż, opowiadanie, nowela, powieść. Nie wiem. Nie jestem krytykiem, nie pisuje recenzji. Zamiast nich opowiadania, nowele, powieści, małe i duże. W odpowiedzi napiszę, co będzie na tym blogu za kilka dni:  

Pojawi się wpis o mojej nowej „małej” powieści. Przeczytacie o tym, jak przeszła drogę od mojego komputera do czytelników i dlaczego opublikowałem ją dopiero teraz. Ot, wpis o zbyt krótkiej powieści, za długim opowiadaniu i nieco za bardzo rozbudowanej noweli. Taka sobie short story, „mała” powieść, czyli literacka kategoria papierowa.

Nie każda książka to piętnastorundowy pojedynek. Nie zawsze walczy Muhammad Ali i Sonny Liston. Czasem wystarczy tylko kilka rund. A nokaut i tak przynosi naprawdę niemałe emocje. Szczególnie tym, którzy naprawdę kochają ten sport. Zapraszam  tutaj za kilka dni, powinno być naprawdę ciekawie, jeśli tylko lubicie „małe” powieści i duże emocje. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze wulgarne, hejt oraz spam będą usunięte.

Pisz, publikuj albo giń!

Pewien pisarz, którego bardzo cenię — najbardziej za oszczędność stosowania w swoim pisarstwie środków stylistycznych — niezwykle trafnie p...